Szukaj

Najbardziej znani hodowcy na świecie - Bracia Janssen z Arendonk w Belgii.

Arendonk, mała wioska w belgijskiej prowincji De Kempen, znana jest tysiącom hodowców na całym świecie. Być może zna ją jeszcze paru fanów kolarstwa, którzy pamiętają trzykrotnego mistrza świata Rika van Steenbergena, podziwianego również przez braci Janssen.

Wiemy jednak, że istnieje różnica między światową sławą kolarza a sławą hodowcy gołębi. Niewielu hodowców będzie pamiętać Rika van Steenbergena, za to pamięć o Janssenach pozostanie żywa przez pokolenia.
Janssenowie przeszli do historii nie tylko z powodu lotowych osiągnięć swoich gołębi, ale także, a może przede wszystkim, za osiągnięcia rozpłodowe widoczne u tysięcy hodowców, którzy mogli nabyć kilka egzemplarzy z ich hodowli. Gołębnik Janssenów miał nieporównywalny z żadnym innym wpływ na rozwój współczesnych gołębi lotowych, a ptaki z niego można znaleźć na całym świecie. Braciom Janssen, moim miłym i serdecznym przyjaciołom, należą się podziękowania za możliwość odwiedzenia ich tak wiele razy i umożliwienie mi napisania tego wyczerpującego artykułu. Bracia Janssen życzą wszystkim czytającym ten raport dużo radości z niego i żywią nadzieję, że będzie on inspiracją do użytecznych przemyśleń.

Tak się to zaczęło

Historia ta zaczyna się w 1872 roku, gdy urodził się Henri Janssen. To on jest nestorem tej rodziny hodowców. W 1886 Henri dostał swoje pierwsze gołębie. Znano go wtedy bardziej jako Drieske De Paauw.
Henri poślubił Pauline, urodzoną w 1877 roku. Życie obojga z nich było wypełnione ciężką pracą. Owocem ich małżeństwa było dziewięcioro dzieci: siedmiu chłopców i dwie dziewczynki. Ich imiona to: Fons, Frans, Jef, Vic, Irma, Adriaan, Charel, Marie, i Louis.
Henri był jednym z pierwszych hodowców - założycieli klubu w Arendonk. Od samego początku miał czołowe wyniki. W okresie od 1908 do 1914 roku miał wiele wybitnych lotników, takich jak "Het Blauwtje," który zdobył 20 pierwszych miejsc. Dzięki temu Henri wygrał w lotach kilka rowerów.
Henri był cichym człowiekiem, który kochał przyrodę, a wszystko, co wiązało się z gołębiami, musiało być w zgodzie z naturą. Dlatego też był wrogiem zimowych lęgów oraz lotowania we wdowieństwie. Takie tricki wprawiały go w złość. Dzięki wielkiej miłości i trosce, umiejętności obserwacji i własnej wiedzy oraz dzięki pomocy większości rodziny Henriemu udało się stworzyć swój własny szczep gołębi.
Wszystkie dzieci musiały czynnie uczestniczyć w hobby swojego taty. Sprzątanie gołębników było obowiązkiem zarówno dziewczynek jak i chłopców. Henri zmarł w 1947. Jego żona Pauline była głową rodziny do swej śmierci w 1967 roku. Była znana ze swej dobroci, za co wszystkie dzieci bardzo ją kochały.
Jak wspomniano wcześniej, Henri lotował wyłącznie systemem naturalnym i, mimo że jego synowie lotowali na wdowieństwo, zaczęli oni dopiero po jego śmierci. Obawiał się, że system wdowieństwa może w perspektywie kilku lat obniżyć jakość jego szczepu gołębi gdyż nie będzie można sprawdzić możliwości lotowych samic. Wiele z jego najlepszych ptaków to właśnie samice.
Synowie kontynuowali dzieło ojca po jego śmierci. W międzyczasie niektórzy potomkowie założyli rodziny. Ci, którzy zostali, musieli podzielić obowiązki między siebie. Adriaan zajął się młodymi oraz drużyną lotowaną systemem naturalnym, Louis opiekował się rozpłodowcami, Jef zajął się koszowaniem gołębi, czyszczeniem misek lęgowych, otwieraniem zegarów i opieką nad psem. Irma i jej matka Pauline zajmowały się domem i przyjmowały odwiedzających.
W końcu postanowiono, że to Charel zajmie się wdowcami. Tak, to nie pomyłka. Po śmierci ojca synowie zaczęli ostrożnie wdrażać system wdowieństwa. Na początek tylko z czterema samcami. "Oude Donkere", "Oude Lichte", "Rode" i "Lichte Vos" tworzyły tę czwórkę. Bracia nie zapomnieli jednak mądrych słów swego ojca i dbali by rozpłód i system naturalny były wciąż na pierwszym miejscu.

Dom przy Schoolstraat 6 w Arendonk

Odwiedzający Janssenów byli z początku zdziwieni tym, co widzieli. Sądzili, że hodowcy mieszkają w wielkim i wspaniałym domu, jak w przypadku wielkich gwiazd sportu. Zamiast tego wchodzili do małego skromnego budynku zbudowanego przed II Wojną Światową. Według lokalnego zwyczaju wejście do domu Janssenów prowadziło od tyłu przez małe drzwi.
Bracia Janssen to uczciwi ludzie, którzy stąpali twardo po ziemi i pozostawali wierni trendom, w których zostali wychowani. Do samej emerytury pracowali w fabryce cygar. W ich domu również wszystko jest skromne i na właściwym miejscu. Honorowe miejsca zajmują oczywiście portrety rodziców oraz rodzeństwa. W domu mieszka również mały pies, który głośnym szczekaniem wita każdego, kto przekroczy próg. Nie jest to absolutnie rezydencja sławnych ludzi, czego można było się spodziewać, lecz raczej miejsce, gdzie mieszka ktoś dobry i bezpretensjonalny.

Na podwórku z tyłu domu uwagę przyciąga grusza, a przy niej studnia. Wodą z tej właśnie studni napełnia się pojniki sławnych gołębi Janssenów. Wszyscy znają ich gościnność i szacunek dla punktualności. Każdy gość musi być punktualny i trzymać się zaplanowanego rozkładu dnia; tego nie zmieni nawet sam król Belgii.

Gołębniki

Gołębniki Janssenów są równie zaskakujące jak ich domostwo; są małe, acz funkcjonalne. Wszystko ma tam swój cel. Nie ma tam kosztownych lub niesprawdzonych materiałów. Poza drogim systemem alarmowym w gołębnikach zmieniło się niewiele prze te lata. Charel nie był zadowolony, że trzeba obecnie używać takich rozwiązań jak alarm. Strych podzielony jest na cztery działy. Młode i drużyna lotowana systemem naturalnym są na dolnym poziomie, a nad nimi są dwa przedziały dla wdowców. Wchodzącego do gołębnika uderza cisza, która tam panuje. Wszystkie deski wlotowe są skierowane na południowy zachód. Z tyłu na podwórzu również znajdują się dwa gołębniki. Jeden z nich nazywa się "De Ren" i służy do rozpłodu starych gołębi. Drugi z nich wyposażony jest w wolierę i jest przeznaczony dla wdów. Warto zauważyć, że wszystkie przedziały dla gołębi lotowych są usytuowane bezpośrednio pod dachówkami domu. Kilka z nich wykonanych jest ze szkła, dzięki czemu w każdym z przedziałów jest dość światła. Pomiędzy ścianami przedziałów jest dużo miejsca a to sprawia, że powietrze krąży swobodnie po całym strychu i ptaki mają go pod dostatkiem. Zawsze jest czym oddychać, więc nie ma potrzeby regulowania przepływu powietrza w gołębniku.

"Niezależnie od pory roku w przedziałach jest tak samo", mawiali bracia. Najważniejsze jest, by utrzymać gołębniki w czystości. Eliminuje to większość problemów ze zdrowiem gołębi. Przy każdej wizycie w gołębniku można odnieść wrażenie, że właśnie tak czysto być tam powinno. Nieważne, ile osób dziś je odwiedziło; przed każdym gościem sprząta się od nowa. Podłoga jest zawsze tak czysta, że można niemal z niej jeść. Miotły i szczotki używa się tam regularnie, a, by pozbyć się resztek kurzu, raz w tygodniu używa się tam odkurzacza. Raz do roku odbywa się wielkie czyszczenie wodą i chlorkiem. Następnie ściany odmalowuje się na biało.

Legendy szczepu braci Janssen

Gdy rozsiedliśmy się popijając conieco, bracia stawali się bardziej rozmowni. Gdy już rozsiedli się w swych sławnych fotelach, rozpoczęli opowieść o ich szczepie gołębi.

"Oude Vos"

W 1919 roku Fons kupił niebieskiego samca od Ceulemansa z Berlaar; który był już wtedy w podeszłym wieku. Młode po tym samcu sprawowały się świetnie. Louis był wtedy bardzo młodziutkim hodowcą i gdy dostał "Oude Vosa" okazało się, że ten 19-letni ptak jest trzykrotnie starszy od niego. Louis zrobił mu samodzielnie celę gniazdową, którą umieścił na dachu toalety z tyłu podwórza. "Oude Vos" wydawał się bardzo zadowolony z nowego miejsca, więc Louis zadbał, by młoda samiczka "Jong Voske" mogła zamieszkać razem z nim. Samiczka bardzo szybko zapałała do niego uczuciem. Dzień przed umieszczeniem jej w gnieździe ukochanego samiczka wygrała drugą nagrodę w locie. Gdy już oba ptaki mieszkały w jednej celi, Louis mógł zacząć marzyć o pierwszych pisklętach w swym własnym 'gołębniku'. Jednak, gdy zajrzał do celi kilka godzin później to okazało się, że stary samiec nie polubił samiczki i podziobał jej głowę tak, że była cała we krwi. Jak łatwo się domyślić, reszta rodziny nie była zadowolona takim obrotem sprawy. Niedługo później Fons Janssen zaprzyjaźnił się z panem Schoetersem z Herenthout i nabył od niego "Oude Duifke van '25".

"Tamme"

W 1920 roku Adriaan i Charel byli już również zagorzałymi hodowcami. Zrobili sobie małe własne przedziały w dawnym kurniku. "Tamme", gołąb Jaana, miał zwyczaj ciągłego przesiadywania na żywopłocie. Wystarczyło, by Jaan wyciągnął rękę nad żywopłot i "De Tamme" już tam siedział.

"Lichte"

Przy jednej ze wspólnych rozmów bracia postanowili sparować "Tamme" z "Schoon Voske" od Charela. Z tej pary wychowali dwa śliczne jasne nakrapiane gołębie o perłowych oczach. Spodobały się one bardzo najstarszemu bratu, Fonsowi, który był gotów zapłacić za nie pięć franków belgijskich. W oczach Charela pojawiło się jednak tak wielkie rozczarowanie, że Fons zaoferował mu 30 franków. Następnie zabrał gołębie do swego domu w BaarleHertog i odniósł dzięki nim wiele sukcesów. Jeden z nich zaginął na locie, ale za to drugi zasłużył na miano 'superptaka'. Samiec ten zdobył dziewięć pierwszych nagród. Z początku wszyscy w rodzinie myśleli, że Fons mówi o nagrodach, by zadowolić Charela, ale gdy przyniósł wydrukowane wyniki lotów, zrozumieli, że te sukcesy to prawda i nie mogli uwierzyć własnym oczom. Charel był dumny jak nigdy w życiu! Z kolei Fons okazał serce i oddał superptaka braciom. Jakiś czas później, gdy ptak został na nowo przyswojony do gołębnika, bracia lotowali nim dalej. Pewnego razu "Lichte'' został zakoszowany po raz kolejny, Adriaan wierzył, że jest w super formie. Lot niedzielny został jednak przesunięty ze względu na złą pogodę. W poniedziałek ptaki zostały wypuszczone i Fons postanowił odwiedzić swych braci i wraz z nimi oczekiwać przylotu. Uznał, że silny wiatr w dziób to wyjątkowo korzystna pogoda dla "Lichte''. Jednak gołębie leciały dłużej niż Fons oczekiwał. Gdy zobaczył, że jego bracia odbijają kilka innych ptaków, zawołał: "Mojego jeszcze nie ma w domu?!" Bracia zaśmiali się i odpowiedzieli: "Drogi bracie, jednak niewiele wiesz o gołębiach, spóźniłeś się zdrowo, a Twój gołąb został odbity przed Twoim przybyciem." Tego dnia "Lichte" wyprzedził wszystkich o 10 minut i zdobył pierwszą nagrodę.

Następnej zimy sąsiedzi zbudowali nowy mur. Pewnego razu kawałek niego oderwał się nagle i spadł obok przerażonego ptaka, który zerwał się do lotu. Wieczorem cała rodzina była już w stanie najwyższej gotowości. "Lichte" odleciał. O 16:00 jeszcze siedział na gnieździe, jak powiedział Charel. Matka powiedziała im, co właśnie widziała. "Lichte" wrócił po dwóch latach. Nie miał obrączki, więc prawdopodobnie został zamknięty w innym gołębniku i używany jako rozpłodowiec.
Również "Blinde" od Fransa, pełna siostra "Lichte" osiągała czołowe wyniki. Charel przez dwa lata lotował wtedy razem ze swym starszym bratem. Jednakże, gdy Frans pozbył się wszystkich dobrych ptaków, Charel zrezygnował ze współpracy, jako że chciał zbudować własny silny szczep ptaków. Bracia opowiadali, że Frans lotował dalej samodzielnie i miał wybitne wyniki.

"Schalieblauw" x "Blauw Duif"

Jak wcześniej wspomniano, Fons przyjaźnił się z piwowarem Schoetersem z Berlaar i wraz ze swym bratem Adriaanem pojechał pewnego razu do Herenthout. Poznali tam pana Goosensa, przyjaciela Schoetersa. "Co pan tam chowa?", zapytał Adriaan, wskazując na klatkę po królikach. Okazało się, że w środku siedział bardzo zaniedbany gołąb z brudnym ogonem i mnóstwem starych piór. Po dokładnych oględzinach bracia stwierdzili, że to roczniak z późnego lęgu, mający wciąż trzy stare lotki.
Spytali, czy mogą go kupić, ale Schoeters powiedział, że takiego ptaka nie warto trzymać. Mimo to kupili tego gołębia i wrócili do domu bardzo zadowoleni. Po wypierzeniu "Schalieblauw" wyglądał jak nowo narodzony. Okazało się, że jest bardzo ładnie zbudowany. Na aukcji Schoetersa Fons kupił kilka wyjątkowych gołębi, między innymi niebieską samiczkę z czerwoną otoczką oczu. Latała ona bardzo dobrze i zdobyła między innymi pierwsze miejsce z Noyon i z Orleans. "Była zbytnio exploatowana w lotach jako młoda", wspomina Louis. Ta niebieska samiczka została sparowana z "Schalieblauw". Była to bardzo udana para. Ich młode w większości były jasno nakrapiane i miały perłowe oczy jak "Oude Grote" i "Jonge Witoger". Według braci, ptaki te miały piękną budowę, jedwabiste pióra i twardy charakter.

"Jonge Witoger" x "Dochter van De Aap"

Później Fons kupił sobie córkę sławnego "Aap" od Schoetersa. Sparował ją z "Jonge Witoger". Ich dwa pierwsze młode nie wykazywały jednak większego potencjału na przyszłość. Jeden zaginął przy domu a drugi nie wrócił z treningu. Młode z późniejszych lęgów sprawowały się jednak dużo lepiej. Każdy z nich był nakrapiany i miał piękną sylwetkę oraz perłowe oczy. Ich osiągnięcia w lotach i rozpłodzie stanowiły o ich wartości. Obecne gołębie Janssenów to potomkowie właśnie tych gołębi. Były krzyżowane z "Vossen", po "Oude Vos" od Louisa i z "Vos van '26", który był oryginałem od Ceulemana.

"Wonder Voske van '45"

Wśród najbardziej znanych rozpłodowców ta samica była najsławniejsza ze względu na liczbę pierwszych miejsc, jakie zdobyła. Córka "Vos van '39" i córki "Schalieblauw" i "Blauw Duif" była praktycznie nie do pobicia.

"Bange van '51"

Ten 'crack' jest potomkiem sławnej "Vosseline". Jego ojcem był "Vos van '49''. Imię "Bange" nie wzięło się z jego nieśmiałości, tylko ze zwyczaju, że po locie zatrzymywał się parę minut na desce wlotowej, by popatrzeć na piękną okolicę. "Bange van 51'' jest właśnie kluczowym gołębiem Janssenów, z którego wywodzą się sławne ptaki kolejnych lat. Były to: "De Scherpen", "Oude Merckx", "019", "Jonge Merckx" i "Geeloger".

The "Halve Fabry"

Pewnego dnia Viktor Fabry przyszedł do domu Janssenów, aby nabyć gołębia. Samiec był synem ''De Witogera'' i nazywał się ''De Trage". Fabry chciał sparować go z córką swego sławnego "Portoisa". "Obiecał nam młodego od tej pary", wspomina Louis. Niewiele ponad rok potem w kuchni znaleźliśmy pudełko z malutkim gołębiem w środku. Po pewnym czasie bracia przypomnieli sobie o obietnicy Fabry'ego. Ptak nie wyróżniał się zbytnio jako młody, więc po paru treningach bracia postanowili wysłać go na Quievrain (100 km). Pogoda nie była dobra i gdy wszystkie gołębie były w domu wciąż brakowało "Halve Fabry'ego". Po paru godzinach bracia znaleźli go na podwórku z pełnym wolem zboża, które zebrał na polu. "De Halve Fabry'' zdobywał konkursy jako młody, ale nie były to wielkie osiągnięcia. Jednak w przeciągu roku zmienił się na tyle, że bracia postanowili go zatrzymać. Miał wciąż duże szanse zostać wartościowym gołębiem. W kolejnym roku wygrał trzy nagrody z rzędu, z czego najlepsze było piąte miejsce. W kolejnym locie nie zdobył nagrody i po powrocie bracia postanowili zatrzymać go w domu przez tydzień. W środę wysłano go na trening a następnie zakoszowano (na pędzeniu) na lot. Zdobył pierwszą nagrodę. Musiał wygrać kolejne trzy, zanim został rozpłodowcem. W rozpłodzie sprawował się jeszcze lepiej. Jego potomstwo zostało skrzyżowane z gołębiami Janssensów. Louis i Charel skromnie oświadczyli, że mieli z nim dużo szczęścia. I rzeczywiście, takie przypadki nie zdarzają się często. Jednak bracia Janssen w dużej mierze sami zapracowali na swoje szczęście. Ich celem było zawsze tylko to, co najlepsze.

Parowanie

Zanim przejdziemy do tego ważnego aspektu hodowli gołębi, przytoczymy opinię braci Janssen na temat cech, jakie powinien posiadać wartościowy gołąb. Ich zdaniem, są to:

  • harmonijna budowa
  • silne plecy
  • jedwabiste pióra
  • mocne widełki
  • silne oczy
  • krótki przedramię
  • niezbyt szerokie końcowe lotki
  • trzy ostatnie lotki możliwie tej samej długości
  • mały ogon
  • duża witalność i odwaga.

Naszym kolejnym pytaniem było jak udało im się wyhodować ptaki z tymi właśnie cechami. Louis i Charel odpowiedzieli: "Najważniejsze są dobre wyniki i pochodzenie. Chętnie parujemy w pokrewieństwie, siostrzeńca lub bratanka z siostrzenicą i bratanicą, co wydaje się najlepszym rozwiązaniem. Stąd mamy tak dobre rezultaty. Nie robimy za to następujących rzeczy: Nie parujemy dwóch dużych ptaków; z takiego połączenia wychodzą 'kurczaki'. Nigdy nie parujemy razem dwóch małych ptaków ani dwóch 'głębokich' gołębi. Nigdy też nie parujemy dwóch gołębi z tzw. białymi oczami. Naszym zdaniem w oczach musi być kolor i witalność; zwłaszcza w przypadku ptaków o perłowych oczach warto parować tak, by kolor ten zachować.
Parowanie jest poprzedzone długimi dyskusjami braci. Szczególnie dobrą porą na takie rozmowy były długie zimowe wieczory. Samce z reguły nie zmieniają swoich cel gniazdowych. Jeśli samica lotuje bardzo dobrze, to również ma stałą celę gniazdową. Gdy tylko samiec po wykarmieniu młodych zaczyna okazywać ponowne zainteresowanie samicą, w celi pojawia się nowa miska gniazdowa. Materiał na gniazdo to łodygi tytoniu.

Po pierwszym parowaniu pary wypuszczane są pojedynczo, a wieczorem zamykane są w swych celach aby uniknąć walk. Po dwóch dniach pary mogą już swobodnie wychodzić - gołębnik jest otwarty. Przez pierwsze dni bracia spędzają dużo czasu w gołębnikach czuwając, czy aby na pewno nie dzieje się nic złego. Gdy tylko jajka zostaną złożone, bracia umierają z ciekawości, jakiego koloru będą młode. A zróżnicowanie kolorów w gołębnikach Janssenów jest naprawdę duże. Można tam zobaczyć gołębie jasno i ciemno nakrapiane, niebieskie, czerwone, mazane oraz ptaki z białymi lotkami. Na moje pytanie, czy białe pióra są oznaką siły, bracia odpowiadają ze śmiechem: "Sam wiesz najlepiej, że są lepsze i gorsze ptaki każdego koloru. Jest to dla nas tylko kwestia gustu"
Jeśli chodzi o linię "Vossen", to gołębie muszą być czerwone. Mimo, że bracia nie lubią płowych gołębi, uczciwie przyznają, że między nimi również zdarzają się bardzo wartościowe okazy. A oto terminy parowania w gołębnikach Janssenów:

  • 08 stycznia - 8 par rozpłodowych
  • 22 stycznia - 13 par z gniazdówki
  • 12 lutego - 14 par wdowców

W sumie bracia mieli 35 par starych gołębi. Pary pozostają ze sobą przez prawie 9 miesięcy. Podczas sezonu nigdy nie ma zmian partnerów. Pod koniec października gołębie się rozdziela.

Karmienie

Jest to bez wątpienia najważniejsza kwestia w hodowli gołębi. Większość hodowców podaje swym ptakom za dużo jedzenia. Bardzo ważne jest, by sposób karmienia gołębi pomagał im utrzymać prawidłową wagę przez cały rok. Oto plan karmienia dla gołębi latające na krótkie i średnie dystanse: w poniedziałek i wtorek dostają tylko lekkie ziarna, potem stopniowo coraz bardziej energetyczne jedzenie, a w sobotę rano tylko drobne ziarna. Charel dodaje, że gołębie nie mogą mieć zbyt dużo jedzenia przy koszowaniu; w przeciwnym razie będą spragnione w koszu. Bracia sami przygotowują mieszankę ziaren. Zapasy ze strychu są codziennie przerabiane na odpowiednią mieszankę przy użyciu wielkiego kija.

Pora karmienia zależy od pory roku. Według braci nie jest ważne czy gołębie są karmione przy świetle dziennym czy elektrycznym, ale oni starają się wykorzystywać światło naturalne tak długo, jak to możliwe. Ważne jest za to, by były karmione o tej samej porze każdego dnia. Zimą ptaki dostają: 31% kukurydzy, 38% jęczmienia, 15% pszenicy i 15% fasoli. Latem: 30% kukurydzy, 25% angielskiego groszku, 13% jęczmienia i 5% fasoli.

Ciekawostki

Jak pisaliśmy wcześniej, studnia to sekretna broń w hodowli gołębi Janssenów. Gołębie zawsze dostają wodę z tej studni, a raz w tygodniu się w niej kąpią. Do kąpieli dodaje się dużą łyżkę soli. Początkowo do wody pitnej dodawano Aviol, ale potem tego zaprzestano. Za to w każdą niedzielę gołębie piją wodę z miodem. Raz w tygodniu bracia podają również rozdrobnioną marchewkę; innych warzyw nie podają nigdy. Wszystkie gołębie mogą jeść do woli Vitamineral, jak również grit wymieszany z odrobiną soli. Gołębie dostają również kamień do dziobania, jednak nie w dniu koszowania, gdyż odczuwałyby wtedy pragnienie.

Gniazdówka

Gołębie wypuszczane są z gołębnika trzy razy dziennie: o 7.30, 12.00 i 17.00. Wszystko to, by zarówno samce jak i samiczki miały możliwość polatać. W przeszłości gołębie mogły latać na zewnątrz przez cały dzień, jednak obecnie jest to zbyt niebezpieczne ze względu na skażenie pól uprawnych. Rano po zawołaniu gołębie dostają jedynie niewielką porcję małych ziaren. Na lunch mają trochę mieszanki lotowej, a wieczorem jedzą do woli, dopóki kilka z nich nie podejdzie do pojnika. Gołębie z gniazdówki są karmione w swych celach, ponieważ niektóre z nich mają duże skłonności do tycia i trzeba szczególnie kontrolować ilości pokarmu, który spożywają. Gdy w gnieździe pojawiają się młode, ich rodzice dostają w mieszance więcej jęczmienia. Po kilku dniach zamienia się go na pszenicę. Rodzice karmią młode wiosną do 4 tygodni a latem do 3. Gołębie wychowują młode w zaciemnionej części celi. Daje im to więcej spokoju i ochrania przed chłodem i przeciągiem. Zdrowie i witalność gołębi zasługuje na szczególną uwagę braci.
Najczęściej koszowane są samice. O ile samiec nie pędzi samicy za bardzo, to jest ona wysyłana na lot. Zdaniem braci, najlepszy moment do lotowania samca jest, gdy pędzi on samicę na jaja. A dla samicy to 8-10 dniowe młode w gnieździe. Wszystkie gołębie w systemie naturalnym wychowują tylko jednego młodego w okresie lotowym Bardzo ważne jest, by wyglądały one wtedy bardzo zdrowo. Pióra muszą pozostać jedwabiste zarówno na wygląd, jak i w dotyku. Specyficzne oznaki formy w systemie naturalnym:

  • gdy rzadko opuszczają gniazdo
  • kiedy bronią gniazda, gdy zbliża się do niego hodowca.
  • podczas karmienia jedzą szybko kilka ziaren i wracają do gniazda
  • gdy zachowują się inaczej niż zwykle.

Na pytanie, czy gołąb z gniazdówki może zostać dobrym wdowcem, bracia odpowiadają twierdząco. Obserwują często, że roczniaki lotowane przez pierwszy rok z gniazda są w kolejnym roku ich czołowymi wdowcami. Gniaździak może zostać wdowcem nawet po trzech, czterech latach. Bracia nie lubią jednak zdradzać trików na motywację gołębi. Jedna z ciekawszych historii wydarzyła się, gdy w dniu koszowania jeden z braci znalazł na podłodze martwą samicę. Położył ją w celi wprost przed jej samcem. Ten samiec wygrał pierwszą nagrodę w tym locie. "Trzeba było widzieć go wracającego", wspomina Louis.
Kolejna kwestia to, czy można lotować gniaździakami bardzo często. Według Louisa, ptaki przede wszystkim muszą być zdrowe i szybko się regenerować. Ich gniaździaki są koszowane około 15 razy w roku. Jako przykład podaje "Oude Blauwke", która była koszowana pięć razy w ciągu 14 dni i zdobyła pięć czołowych nagród. Jest to raczej reguła niż wyjątek, ponieważ gdy gniaździak osiągnie swą szczytową formę, to trwa ona przynajmniej 14 dni. Hodowca musi jednak zadbać, by ptaki nie miały nadwagi i by nie były zmuszane do rzeczy niemożliwych. Wtedy jest ważne, by hodowca umiał widzieć naprawdę dużo. Wskazówki: przy wysokich temperaturach nie zaleca się lotowania samicami, które mają młode młodsze niż 6 dni. Im dłużej samica przebywa w koszu, tym mniejsze są jej szanse na dobry wynik. Samice osiągają lepsze wyniki, gdy są wypuszczane wcześnie rano. Samice czują, że nie muszą siedzieć na gnieździe w późniejszej części dnia. Samice, które odlatują na pola podczas karmienia młodych są zamykane w celach. Ma to również na celu, by inne ptaki nie leciały z nimi na pola. Gniaździaki mogą być również wspaniałym materiałem na wdowców.
Roczniaki są bardzo szybkie na swoim pierwszym gnieździe. Gdy są na drugim lub trzecim lęgu, warto zmotywować je, poświęcając im więcej uwagi.

Wdowce

Wypuszczane są dwa razy dziennie: o 7.00 i 18.00. Rano karmione są niewielką ilością małych ziaren. Wieczorem dostają mieszankę lotową. Na początku tygodnia dostają o 25% jęczmienia więcej niż pod koniec tygodnia. Samce są karmione w swoich celach. Wdowce są wypuszczane rano jako pierwsze a potem zamykane na pół godziny. Nie są zmuszane do latania w żaden sposób. "Nie należy ich straszyć'', stwierdzają bracia. Ptak powinien latać sam z siebie. Jeśli tego nie robi, to znak, że nie jest zdrowy. Jeżeli z powodu flagi lub innego przedmiotu nie mogą wylądować na swym gołębniku, to pojawia się u nich zły nawyk lądowania gdzie indziej. Wszystkie wdowce wychowują jednego młodego wiosną, a 10 dnia wysiadywania drugich jaj przechodzą na wdowieństwo. Wszystkie samice zabiera się w tym samym czasie, również tylko po kilku dniach wysiadywania. Ich przedziały w gołębniku znajdują się dokładnie powyżej przedziałów gniazdówki i młodych. Na moje pytanie, czy jest to dobry układ, nie dostaję odpowiedzi. Ponieważ było tak od zawsze to bracia nie myślą o tym w kategoriach "dobrze - źle".
Podczas czyszczenia przedziałów lub podczas odwiedzin gości wdowcom nic nie przeszkadza. Przyzwyczaiły się do tego układu i nie stanowi on problemu. Charel mówi, że to bajka, że wdowcom nie można przeszkadzać. Zagląda do nich trzy razy dziennie i spędza z nimi tyle czasu, co z innymi gołębiami. "Gdy idę do gdziaździaków lub do młodych, wdowce mnie słyszą, a nie zachowuję się specjalnie cicho w gołębniku, więc można powiedzieć, że dużo im przeszkadzam", mówi Charel.
Na nasze pytanie jak wdowce pokazują swą formę, Charel stwierdza, że każdy z nich robi to na swój sposób. Widać to, gdy zna się je wystarczająco dobrze. 'Schallyblauw' siadał zawsze na desce wlotowej, podczas gdy 'Lichte' trenował na dachu różne techniki lądowania. Gdy oczekiwano, że w końcu wyląduje, odlatywał po raz kolejny.
Wdowce zawsze latają w stadzie. Roczniaki dostają oddzielne cele jesienią najszybciej jak to możliwe. Przed koszowaniem wkłada się im miski gniazdowe. Starym wdowcom nie pokazuje się ich samic i koszuje się je jako pierwsze. Potem roczniaki mogą zobaczyć swoje samice. Podczas gdy samice siedzą w miskach gniazdowych, samce są stamtąd zabierane i wkładane do koszy. U Janssenów nie ma dużych okien w gołębniku, więc gołębie muszą wchodzić od strony deski wlotowej. Po locie samce zamykane są ze swymi samicami i zostawia się je razem na pół godziny. Po trudnym locie mogą zostać ze sobą dłużej. Gołębie, które przylecą później, lub nawet na drugi dzień, również mogą zobaczyć swoje samice. W tym przypadku inne samce zamyka się w ich celach. Gdy tylko zabierze się od nich samice, zasłania się okna zasłoną, a wieczorem się ją odsłania. Wdowce siedzą swobodnie w swoim przedziale przez cały tydzień. Wdowce niekoszowane nie mogą zobaczyć swoich samic. Cele innych samców są oczywiście zamknięte.
Wdowce mogą swobodnie robić dwa loty tygodniowo. Nie wybija ich to z rytmu. Każdy samiec ma swoje dziwne zachowania. Jeden jest bardzo cichy, inny bardzo ruchliwy. Ważne jest, by samce broniły swej celi w każdych warunkach. Jeśli któryś z nich zostanie wyrzucony ze swojej celi, to lepiej zabrać go z gołębnika. Samce zostają we wdowieństwie przez trzy miesiące. Potem mogą wychować jednego młodego. Bracia często lotują byłymi wdowcami kilkakrotnie jesienią. Nie robi im to żadnej szkody. Według Janssenów były wdowiec może później być lotowany w systemie naturalnym bez żadnej szkody dla siebie. Nie pojawiały się również problemy z gdziaździakami, które przylatywały w tym samym czasie co wdowce. Każde z nich spieszyły się do swych przedziałów. Gdy wdowiec leci bardzo dobrze, powinien dostać tę samą samicę w kolejnym sezonie.

Wdowy

Według Charela samice odgrywają kluczową rolę w sukcesach lotowych swoich partnerów. Samica powinna być bardzo zakochana w swoim samcu. Jeśli jest inaczej, bracia próbują rozdrażnić samca. Nie widuje on innych samiczek. Zaraz po wizycie u samca samice wracają do swoich przedziałów. Bezpośrednio przed przylotem samiczki zamyka się w połowie celi gniazdowej tam, gdzie jest miska. Louis opiekuje się wdowami. Karmi się je tak samo jak samce. Przez trzy miesiące samice są zamykane w celi na noc, a w dzień są na wolierach. Oczywiście tylko w dobrej pogodzie. Samica nadaje się na wdowę tylko przez 3 do 4 sezonów; po tym okresie jej uczucie do samców i zainteresowanie nimi zanika. Zaleca się nie trzymać samicy na wdowieństwie dłużej niż dwa sezony, jeżeli chce się ją później przeznaczyć do rozpłodu. Bracia nie próbowali jeszcze podwójnego wdowieństwa.
Wskazówki: Należy dbać o wszystkie wdowy oraz ich zdrowie i nie traktować ich jako mało użyteczny dodatek. Warto również obserwować je uważnie, ponieważ to one zdobywają nagrody dla swoich samców, dodaje Charel. Nagle podnosi palec w górę i stwierdza: "Nie myślcie, że można latać tylko na wdowieństwo, gdyż nie można wychować wielu dobrych młodych, nie wiedząc, które samice są dobre. W ten sposób możemy zostać zwykłym hodowcą. Warto o tym pamiętać, podejmując decyzję.

Młode

Gdy młode są odsadzane od rodziców, zatrzymuje się je w przedziale dla młodych przez jeden dzień, aby się przyzwyczaiły. Następnego dnia wystawia się je na deskę wlotową, by mogły sobie jak najszybciej oglądnąć okolicę. Powtarza się to codziennie gdyż, zdaniem braci, jest to sposób by mniej gołębi ginęło wokół domu. Jeśli młode odstawione są od rodziców za późno, często giną przy gołębniku ponieważ gdy wzlecą w powietrze to okazuje się, że nie znają okolicy wystarczająco dobrze, by wylądować. Przez pierwsze dni bracia obserwują je bardzo uważnie, ponieważ ptaki czasem zlatują lub spadają w dół i nie umieją podlecieć z powrotem na deskę wlotową. Z początku młode mogą latać od 13:00 do 16:00. Bracia wychowują sobie 16 zimowych i 14 letnich młodych. Wszystkie z nich są karmione w tym samym przedziale wielkości 2,5 x 2 m. Bracia nie uważają tego za idealne rozwiązanie, by trzymać razem różne lęgi, jednak nie mają wyboru ze względu na brak miejsca. Letnie lęgi po odsadzeniu są karmione dodatkową porcją, kiedy zimowe trenują wokół gołębnika. Problem również pojawia się, gdy zimowe młode pociągają za sobą do lotu letnie, które mają w dorobku zaledwie kilka rundek wokół gołębnika. W ciepłej pogodzie jest również większa szansa, że letnie młode nabawią się problemów zdrowotnych.

Młode ptaki dostają tę samą mieszankę, co gniaździaki; jedynie kukurydzę zastępuje się popcornem i drobną francuską kukurydzą. Tak dzieje się tylko przez pierwsze tygodnie, by młode szybko nauczyły się jeść kukurydzę. Ważne jest, by młode zjadały wszystkie ziarna. Tym ptakom poświęca się szczególną uwagę, ponieważ są one przyszłością gołębnika. Poza tym przez kontakt z tymi gołębiami bracia próbują zbudować przyjaźń z ptakami, które spędzą z nimi całe swe życie. Młode są trenowane, by wracać na gwizdek, więc pchają się do środka, gdy tylko go usłyszą. Gwizdek ten jest używany również przy karmieniu i podczas przylotu. Najlepiej gwiżdże Jef. "Nie jest łatwo robić to równie dobrze jak on", stwierdza Charel. "Jef gwiżdże tak samo jak nasz brat Jaan wiele lat temu."

Podczas karmienia bracia dotykają wszystkie gołębie po kolei tak, by przyzwyczaiły się do rąk i dotyku hodowcy. Z tego samego powodu uczą gołębie jeść im z ręki. Do tego bardzo dużo do nich mówią. Gołębie Janssenów są tak oswojone, że podlatują na ramiona swoich właścicieli i dziobią ich w uszy. Bracia nie lubią nieśmiałych gołębi. Wizyta w gołębniku to przyjemność, gdyż można zobaczyć jak bardzo gołębie lubią swych właścicieli. A obserwując, jak bracia troszczą się o swoje ptaki, można dostrzec, jak bardzo oni je kochają. Młode mogą latać wkoło gołębniku dwa razy dziennie, dopóki nie zacznie się okres lotowy. Potem trenują razem ze starymi. Trening jest zwykle nie dłuższy niż trzy razy po 15 km. Potem jest kolej na 5 treningów klubowych z odległości 38 km. Jeśli młode są zdrowe i nadmiernie się nie pierzą, to muszą wylatać cały program młodych lotów.
Janssenowie lubią lotować młode systemem gniazdowym. Gdy tylko dostrzegą parę, natychmiast podstawiają miskę w miejscu, gdzie ptaki chcą budować gniazdo. Jeśli młode są lotowane do gniazda, to po prostu muszą mieć dobre wyniki. Jeżeli nie, to nie będzie sukcesów w kolejnym sezonie. Młode mogą spisać się również bardzo dobrze na siodełku. Po lotach muszą się bardzo szybko wypierzyć. Późne młode nie muszą przejść całego pierzenia. Bracia rzadko robią wyjątek dla młodych gołębi, które nie są lotowane. Trzymają je tylko wtedy, gdy dobra para w rozpłodzie się starzeje i jest obawa, że przestaną się rozmnażać. Wtedy zatrzymują jednego lub dwa młode z tej pary, aby utrzymać linię rozpłodową.

Wskazówka: Należy zwracać szczególną uwagę na młode i ich zachowania. Na przykład, gdy młody wybiera sobie bardzo wysokie siodełko, powinien jako roczniak dostać wysoko celę. Za taką uwagę odwdzięczą się dobrymi wynikami.

Treningi

Obloty wkoło gołębnika powinno odbywać się codziennie o tej samej porze. Gdy jest mgła, śnieg lub silny deszcz, gołębie powinny zostać w środku. Dawniej gołębie były trenowane bardzo często. Charel wywoził je rowerem na 20 km a Adriaan oglądał przylot. Obecnie młode i stare trenuje się tylko 3 razy przed koszowaniem na treningi klubowe. Gołębie trenowane później w sezonie wysyłane są na różne treningi w sąsiednich klubach.
Wskazówka: Dla Charela jest bardzo ważne, by doglądać ptaków podczas przylotu z treningu i by przyzwyczaić je do szybkiego wchodzenia do gołębnika po lądowaniu. Jeśli hodowca nie może być obecny podczas przylotu, warto, by wyłożył dla nich trochę pokarmu.

Pytania do braci i odpowiedzi

Czy dajecie ptakom suszoną karmę?
Gołębie muszą utrzymać zdrowie na normalnym jedzeniu. To nie świnie.

Co sądzicie o hodowcach, którzy nie sprzątają w gołębnikach tylko kładą słomę grochową na podłogę?
Tak się nie trzyma gołębi. Jak już mówiłem, to nie świnie.

Dlaczego nie latacie na długie dystanse?
Nie cierpimy długich lotów, bo jest to zbyt niebezpieczne dla gołębi i zbyt wiele ich nie wraca. Udowodniliśmy że nasze ptaki potrafią spełnić zadanie, ale zrobiliśmy to tylko po to, by pokazać, że radzą sobie z dystansem. Raz wysłaliśmy 3 ptaki do Chateauroux (575 km). Mieliśmy pierwsze, drugie i czwarte miejsce w klubie. Wysłaliśmy ''De Scherpen'' do Montargis i Bordeaux (800 km) i zdobyliśmy dwa razy pierwsze miejsce. Wtedy plotki ucichły. Wtedy postanowiliśmy lotować jedynie na krótkie i średnie dystanse. To nam najbardziej odpowiada.

Czy istnieją prawdziwe pary rozpłodowe?
Pary dające dobre młode nie są rzadkie, ale pary dające superptaki to prawdziwa rzadkość. Za każdym razem gdy uda się wychować supergołębia, para jest uznawana za bardzo dobrą parę rozpłodową.

Czy macie jakichś zamknięte gołębie?
Nie mamy i nie zamierzamy mieć, gdyż uważamy że ptak powinien mieć możliwość oblotu koło gołębniku.

Czy próbowaliście rozmnażania 'na ogiera' waszym ''Stier''?
Nie, nigdy nie próbowaliśmy. Swoje imię (Byk) zawdzięczał swej sile.

Czy dajecie ptakom zastrzyki, by przedłużyć ich płodność?
Nie, koniec to koniec. Poza tym uważamy, że starsze gołębie powinny ustępować miejsca młodszym.

Co lubicie najbardziej w sporcie gołębiarskim?
Oglądanie jak gołębie wracają z lotu i jak młode rosną w swoich gniazdach.

Jak długo zamierzacie lotować?
Tak długo, jak będziemy w stanie chodzić i wspiąć się na schody gołębnika.

Jak radzicie sobie z tak wielką ilością odwiedzających wasze gołębniki?
Cóż, przyzwyczailiśmy się. A zajmowanie się gołębiami jest i tak na pierwszym miejscu.

Przegląd wyników z ponad 75 lat

Przez 75 lat bracia zdobywali pierwsze nagrody w lotach. Nigdy nie musieli się reklamować. Ich wyniki były wystarczającą reklamą. Teraz niech czytelnicy zdadzą sobie sprawę, że wiek Jefa, Charela i Louisa to razem ponad 200 lat. Ich wiek, a tym bardziej osiągnięcia zasługują na ogromny szacunek.

W latach 1935 do 1939 zdobyli ponad 60 pierwszych nagród,
w tym: 10 kwietnia 1938 roku zakoszowano 380 gołębi;
na 17 ich gołębi ptaki zdobyły 1,2,3,8,9,15,26,36,56,57,82 i 100 miejsce;
24 kwietnia 1938 zakoszowano 294 ptaki, z czego 12 Janssenów;
ich ptaki zdobyły 1,2,4,10,12,26 i 28 miejsce;
W latach 1945 do 1951 zdobyli ponad 80 pierwszych nagród,
w tym: 5 maja 1945 zakoszowano 682 ptaki, z czego 15 Janssenów;
ich ptaki zdobyły 1,2,4,5,6,7,18,25,30,42 i 92 miejsce;
29 sierpnia 1949 zakoszowano 526 gołębi, z czego 14 Janssenów;
ich ptaki zdobyły 1,2,3,4,5,6,7,13,17,28,31,65,96 i 174 miejsce;
28 maja 1951 zakoszowano 700 gołębi, z czego 18 Janssenów;
ich ptaki zdobyły 1,2,3,4,9,12,23,35,38,39,62,85,142,170 i 185 miejsce;
27 kwietnia 1952 zakoszowano 203 ptaki, z czego 12 Janssenów;
ich ptaki zdobyły 1,2,3,4,5,6,9,12,13,18,32 i 57 miejsce;
w 1953 roku zdobyli 28 pierwszych nagród
w 1954 roku zdobyli 30 pierwszych nagród
w 1955 roku zdobyli 32 pierwszych nagród
w 1956 roku zdobyli 30 pierwszych nagród
w 1957 roku zdobyli 17 pierwszych nagród
w 1958 roku zdobyli 15 pierwszych nagród

Gołębie te były lotowane w klubie, jak i w regionie. Wielu zazdrosnych hodowców nie cieszyło się z takiej konkurencji. Dlatego w 1954 roku zawieszono członkostwo braci w klubie. Był to dla nich duży cios. Ukarano ich tylko dlatego, że ich ptaki były za szybkie. W latach 60tych wylęgły się mistrzowskie gołębie, które do tej pory można zobaczy w rodowodach ptaków Janssenów: "Merckx", "Raket", "Scherpe", "Geeloger", "019", etc. Każdy z nich zdobył niewyobrażalną ilość pierwszych nagród. W 1972 roku zostali mistrzami "Zuiderkempen" dzięki 17 nagrodom z 20, które mogli maksymalnie wygrać z dwóch typowanych gołębi. W latach 1976 do 1985 zdobyli 31 pierwszych nagród. Wszystkie nagrody zostały zdobyte na dystansie od 240 do 350 km. "Tylko gołębie w szczytowej formie są wystarczająco dobre, by nimi lotować", uważa Louis. "Dlatego mamy tak wysoki odsetek konkursów."
Najlepsze lotniki obecnie to: "Kleine Blauwe", "Wittikske", "Grote en Kleine van de Vos", dwa "Blauwkes", "Zoon van de Grote", "Stier", "Vuil Blauw", "Licht van de 019", "De Afgekeurde", i "Blauw van den Afgekeurde". "De Afgekeurde" zawdzięcza swe imię temu, że swego czasu dużo błądził. Braciom się to bardzo nie podobało. Chcieli się go pozbyć, ale postanowili dać mu kolejną szansę po tym jak wygrał lot w ciepłej pogodzie z wiatrem w dziób.

Wskazówki dla początkujących

Oto, co zalecają bracia Janssen:

  • bardzo suchy gołębnik z dużą ilością świeżego powietrza.
  • dobry szczep gołębi
  • wszystkie czynności wykonywane według stałego grafiku
  • cierpliwość
  • nauka jak lotować gołębiami
  • nie robić nic na siłę
  • uważna obserwacja
  • obserwacja równowagi, skrzydeł, głowy i piór

Nie ma wątpliwości, że gołębiarstwo stało się hobby na całe życie dla całej rodziny. Chciałbym podziękować braciom Janssen w imieniu wszystkich hodowców, którzy przeczytają ten artykuł za współpracę w jego powstaniu. Odkąd się znamy, dawali nam to, co najlepsze jako nasi przyjaciele. Mimo swej sławy pozostali tacy jak kiedyś. Specjalne podziękowania należą się również panu Bol de Bruyn i jego bratu Wimowi, którzy zawsze towarzyszyli mi w podróży do Reusel.

Komentarze

The Arendonk, The Janssen brothers have made a good example for us, thanks to him for the pigeon world contribution ,We will remember him .

When is the sale going on-line?

i was wondering the same...late april i read but cannot get much later now Wink

Next Monday 30th of April (詹森兄弟清舍拍卖鸽将于4月30日上线开拍)

can u send it to melbourne

thanks for sharing this story with us

THANKS A LOT.........
Very Happy